Trouble polegał na tym, że na rano zamówiliśmy kontener na śmieci, a ktoś musiał nadzorować jego załadunek i posortować rzeczy w szopie.
Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku challengeów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!
Czas i tak upłynie. W tym czasie Twoja matka się na pewno zmieni. Ale na pewno nie tak, jak Ty byś sobie tego życzyła.
– Możecie mi to wyjaśnić? – byłam całkowicie skołowana. – O co w tym wszystkim chodzi? Miałyście się nie odzywać do siebie, a wy tutaj… prowadzicie tajny warsztat stolarski?
Jednym słowem wszystkiego mu się będzie odechciewać i spierdzielę mu cały 10 cudowny nastrój.
Wszystko zaczęło przybierać nieoczekiwany obrót, kiedy w końcu spełniliśmy nasze największe marzenie i kupiliśmy stary, parterowy dom pod miastem. Budynek wymagał generalnego remontu, a na jego tyłach znajdowała się ogromna, drewniana szopa.
Monika - Jeszcze five lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z read more niego usunąć)
„Moja mama i teściowa nie pałały do siebie miłością. Gdy nagle stały się przyjaciółkami, czułam, że coś tu śmierdzi”
Historie kobiet i komentarze psychoterapeutów o tym, dlaczego relacje z matką utknęły między miłością a kontrolą i jak uwolnić się od poczucia winy.
”. Według niej dobra terapia często poprawia relacje z rodzicami, nawet jeśli pacjent przyszedł z innymi problemami. „Pomaga zbudować tożsamość i wejść w rolę osoby dorosłej.
Kiedy w końcu wprowadziliśmy się do nowego domu, w samym centrum naszego salonu stanął piękny, odrestaurowany fotel obity butelkowozielonym welurem.
Kontroluje i ciągle krytykuje. Z tego powodu czujesz się bezwartościowa. Jeśli tak wyglądają twoje relacje z mamą, pora to zmienić!
Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)
do mojej dobierał się w tańcu wujas ale jak ja chciał pocałować to się opamiętał a le co dupkę pomacał to jego
Tymczasem tamtego wieczoru popijaliśmy wino, rozmawialiśmy półszeptem (bo naszego roczniaka od kiedy tylko się urodził budzi nawet jego własny oddech) a ja (jak nigdy) nie narzekałam! Mam tę parszywą manierę prawie każdego dnia, że nie dostrzegę tego, że moja szklanka jest do połowy pełna, tylko będę męczydupą do potęgi i w każdym kłopocie znajdę dodatkowy kłopot, zacznę suszyć głowę mojemu mężowi o byle pierdołę.